- To co ? Jedziemy? - spytałem wszystkich szeroko się uśmiechając.
- Oczywiście ! - odkrzyknęli wszyscy chórem oprócz Rose i Natalie.
- Co jest dziewczyny? - spytał Niall.
- Jakoś nie mam ochoty jechać nad jezioro. - odezwała się czarnowłosa.
- No weźcie.. Dlaczego mi to robicie ? - spytał Louis z miną zbitego psiaka.
- A Ty kochanie ? - zwrócił się do Nat Zayn.
- Też nie. - uśmiechnęła się.
- Natalie, możemy pogadać ? - spytała Rose.
- Jasne. - odpowiedziała niebieskooka i skierowały się na zewnątrz.
Nie miałem pojęcia, co one ukrywają. Strasznie dziwnie się zachowują... Muszę się dowiedzieć o co chodzi. Podszedłem pod drzwi na taras przysłuchując się ich rozmowie.
- Ty przecież możesz jechać... Nie chcę żebyś przeze mnie straciła świetną zabawę. - szepnęła Rose.
- Mam się dobrze bawić, a Ty masz siedzieć sama? O nie. Poza tym wiem, jak bardzo lubisz pływać. - powiedziała Nat.
- Ale ja nie mogę.. Naprawdę. Nie jestem jeszcze gotowa. Jeszcze nie teraz. - rzekła. - Ale obrażę się jeśli Ty nie pojedziesz. - chytrze się uśmiechnęła.
- Yh. Ale jak coś to dzwoń. Dobra, chodź do reszty. - powiedziała Natalie, a ja szybko odbiegłem.
- Natalie z Wami jedzie. - krzyknęła uśmiechnięta od ucha do ucha Rose.
- A Ty nie ? - spytałem.
- Nie. Jakoś nie mam ochoty. Bawcie się dobrze. - uśmiechnęła się.
- To ja cię odwiozę do domu, a wy czekajcie na mnie. - powiedziałem, a reszta skinęła głowami.
Wsiedliśmy do auta. Postanowiłem przerwać ciszę.
- Przypadkiem usłyszałem waszą rozmowę na tarasie.. Dlaczego nie chcesz jechać? Na co nie jesteś gotowa? - spytałem niepewnie.
- Co?! Podsłuchiwałeś?! - oburzyła się. - Nie ważne! Nie powiem Ci. Nie mogę! A teraz daj mi już spokój ! - oburzyła się strasznie. Ze względu na to, że byliśmy już pod ich domem, odpięła pas, rzuciła krótkie "cześć" i wysiadła. Skierowała się do domu, a gdy tylko zatrzasnęła drzwi, odjechałem. Zastanawiałem się po drodze o co chodzi. Może nie powinienem mówić, że słyszałem rozmowę? No ale cóż. Stało się i się nie odstanie.
* ROSE *
Jak on mógł ?! Nie ma to jak podsłuchiwać czyjeś rozmowy. Co on myślał ? Że jak powie, że "usłyszał przypadkiem" naszą rozmowę to ja mu wszystko wyjaśnię ?! O nie. Obiecuję sobie, że ten wścibski Loker dowie się ostatni, jeśli się w ogóle dowie. Jeszcze sobie wymyślił jakieś jezioro. Yhh. Nienawidzę siebie. Gdybym mogła cofnąć czas to poradziłabym sobie z wszystkimi problemami w jakiś inny sposób niż ten masochistyczny, no ale cóż. Wehikułu czasu to ja niestety nie posiadam. Chociaż chciałabym. Cały dzień siedziałam przed tv i zmulałam dupę, a mogłam powiedzieć im całą prawdę i teraz świetnie bym się z nimi bawiła, a nie zadręczała się przeszłością. Dochodziła 18 i rozdzwonił się mój telefon.
- Słucham ? - odebrałam.
- Hej. My już wracamy. Jedziemy do nas. Przyjechać po Ciebie ? - spytał Harry.
- Nie. Bawcie się dobrze. - powiedziałam, bo tak się zamuliłam, że nie miałam na nic ochoty.
- Na pewno ? Może ja przyjadę jednak? - zapytał.
- Nie, nie. - rzekłam.
- No dobra, więc papa.- pożegnał się.
- Baj. - odpowiedziałam i rozłączyłam połączenie.
Sama się sobie dziwie, jak ja wytrzymałam z chłopakiem w jednym aucie.. Przez to, co się wydarzyło, ja niestety nie potrafię przebywać z chłopakiem blisko. Sama nie wiem, jak po tym wszystkim zaufałam Nick'owi. Ale pokochałam go... A on mnie zranił. Już nigdy nikogo tak nie pokocham. Przed związkiem z nim czułam odrazę do mężczyzn, przez tego drania... Teraz też to czuję, po tym jak mnie zostawił. " Przepraszam Rose, ale nie możemy być razem, przykro mi. ". Nawet nie powiedział dlaczego. Ale cóż. Trzeba żyć dalej.
- Heeej Rose. - usłyszałam w drzwiach.
Spojrzałam na godzinę i okazało się, że siedziałam patrząc w jakiś punkt na ścianie przez 4 godziny. Pięknie.
- Cześć. - odpowiedziałam, gdy Nat pojawiła się w salonie.
- Co tam ? Co robiłaś przez cały dzień? - spytała.
- To. Siedziałam i patrzyłam w ścianę. - odparłam.
- Dlaczego? Mogłaś mi napisać to bym wróciła i coś byśmy porobiły razem. - powiedziała.
- Ale ja miałam coś porobić, ale usiadłam i myślałam... Nie wiedziałam, że minęły już 4 godziny. - uśmiechnęłam się.
- W ogóle wiesz, że ten Loczek podsłuchiwał, jak rozmawiałyśmy na tarasie? - oburzyłam się.
- Pokłóciliście się ? - spytała.
- Można tak powiedzieć, wkurzył mnie strasznie. " Przypadkiem mu się usłyszało." - przedrzeźniłam go.
- To dlatego przyjechał taki smutny i wkurzony. - zamyśliła się.
- Dobra, koniec gadania o tej wścibskiej istocie. - odezwałam się.
- Z racji tego, że jest już 23, pójdę pod prysznic i się położę. Dobranoc. - powiedziałam i skierowałam się do łazienki.
- Dobranoc. - odpowiedziała Natalie.
***
* NATALIE *
Dzisiaj szłam gdzieś z Zayn'em. Nie powiedział gdzie. Ubrałam się w TO, ponieważ mój chłopak kazał mi się elegancko ubrać. Z racji tego, że była już godzina 19 wywnioskowałam, że chce mnie zabrać do restauracji. Po chwili rozdzwonił się dzwonek do drzwi.
- Hej kochanie. - usłyszałam po ich otwarciu.
- Hej. - namiętnie go pocałowałam.
- Ślicznie wyglądasz. - uśmiechnął się i pocałował mnie ponownie.
- Ty też. - powiedziałam i skierowaliśmy się do auta.
- To gdzie jedziemy ? - spytałam, gdy tylko wsiedliśmy.
- Zobaczysz. - uśmiechnął się do mnie.
Dojechaliśmy na miejsce. Okazało się, że to najdroższa Londyńska restauracja.
- Zayn nie musieliśmy przecież tutaj. - powiedziałam.
- Musieliśmy. - uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
Weszliśmy do środka. Piękny wystrój, wykwintne dania. Zamówiliśmy sobie i usiedliśmy do zarezerwowanego wcześniej stolika. Rozmawialiśmy i karmiliśmy się nawzajem. Po kolacji wybraliśmy się na spacer po plaży.
- Zayn. Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz. - spojrzałam ukochanemu prosto w oczy.
- Obiecuję. Ty też mi to obiecaj. - powiedział.
- Obiecuję. - odpowiedziałam i czule go pocałowałam.
- Kocham Cię. - rzekłam.
- Ja Ciebie też. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
Spacerowaliśmy tak bardzo długo.
- Do jutra kochanie. - powiedziałam, gdy odwiózł mnie do domu.
- Do jutra, kocham Cię. - odpowiedział.
- Ja Ciebie też. - uśmiechnęłam się i namiętnie go pocałowałam.
Wysiadłam z auta i skierowałam się do domu. Weszłam i się przeraziłam. Na podłodze leżała Rose, pijana.
- Rose?! Napiłaś się?! - niemal wykrzyczałam.
- Nachlałam się. - wybełkotała. - Ja nie mam po co żyć. - dodała spuszczając wzrok.
- Nie możesz tak mówić. - przytuliłam ją.
- Chodź. - pomogłam jej wstać i zaprowadziłam do łóżka.
Sama skierowałam się pod prysznic. Przebrałam się w piżamę i położyłam spać.
______________________________________________________________________
Mam nadzieję, że was zaciekawi. Dziękuję za tyle komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Kocham Was normalnie ♥ myślę, że dacie radę 30 komentarzom tym razem. Wierzę w Was. ♥